
SURICA - wiosenne bąbelki z łąki pełne witamin
- Warszawianka na Podhalu

- 2 dni temu
- 3 minut(y) czytania
Wiosenne bąbelki z łąki, czyli jak zrobić suricę i nie zwariować
Wyobraź sobie, że otwierasz lodówkę i zamiast nudnej wody z cytryną wyciągasz zimny, musujący napój, który smakuje jak spacer po lesie po deszczu. Pachnie igliwiem, miodem, jabłkiem, gruszką i świeżą zielenią. A do tego jest pełen probiotyków. Brzmi jak magia? A to tylko surica (czasami nazywana suryką) – wiosenny ferment z ziół i kwiatów, który nasi słowiańscy przodkowie robili od pokoleń. Zbierali to, co rosło tuż za progiem chaty, zalewali wodą z odrobiną miodu i zostawiali, by natura zrobiła resztę. Dawniej taki napój był codziennym orzeźwieniem i wiosenną kuracją – naturalną, tanią i naprawdę skuteczną.
Co możesz wrzucić do słoika ? Tak naprawdę wszystko! Łącznie z korą. Wrzucasz to, co akurat występuje w przyrodzie i wiesz, że jest jadalne.
Moja dzisiejsza wiosenna mieszanka zawiera :
kwiaty mniszka (te żółte główki – słodko-gorzki, miodowy smak i wsparcie dla wątroby),
kurdybanek (pachnący, lekko miętowy – klasyka w starych słowiańskich fermentach),
stokrotki (dla uroku i delikatnej słodyczy, działają przeciwzapalnie),
jabłko (jedno małe, pokrojone w plasterki – daje naturalną słodycz),
gruszka (połówka lub całe małe – dodaje delikatnej, słodkiej owocowej nuty i pięknie wspiera fermentację),
plus kilka rodzynek (naturalny starter, który przyspiesza wszystko i sprawia że pojawiają się fajne bąbelki).
Wrzuć to wszystko luźno do słoika, (mój ma 5 litrów), żeby zajmowało około jednej trzeciej objętości. Im bardziej różnorodnie, tym ciekawszy bukiet smakowy.
Jak to zrobić krok po kroku?
Zalej zioła, kwiaty, jabłko, gruszkę i rodzynki dobra wodą, w której rozpuściłeś 4–5 łyżek miodu na litr.
Przykryj gazą albo luźną pokrywką i odstaw w ciepłe miejsce (20–24°C).
Mieszaj raz dziennie drewnianą łyżką.
Gdy pojawią się bąbelki i przyjemny kwaskowaty zapach (zwykle po 3–5 dniach) – przecedź.
Rozlej do butelek (najlepiej z kapslem lub szczelnie zakręcanymi), zakręć i wstaw do lodówki.
I tu ważne wyjaśnienie – o gazie:
Tak, po zlaniu do butelek surica naprawdę nabiera gazu w lodówce. W temperaturze ten proces postępuje błyskawicznie! Uważaj przy otwieraniu
W otwartym słoiku gaz w dużej części ulatuje. Dopiero po przelaniu do zamkniętych butelek bakterie i drożdże dalej pracują (choć wolniej w zimnie) i produkują dwutlenek węgla, który nie ma gdzie uciec – więc robi się piękne musowanie.
Po 1–2 dniach w lodówce jest już wyraźnie gazowane, a po 3–4 dniach naprawdę „strzela” przy otwieraniu. Im dłużej stoi w butelkach, tym mocniej gazowane (do pewnego momentu). Zawsze otwieraj ostrożnie nad zlewem!
Jak dokarmiać cukrem, żeby nie skwaśniało?
Surica lubi jeść. Jeśli po 2–3 dniach w słoiku robi się za bardzo kwaśna, delikatnie ją „dokarm”. Rozpuść łyżeczkę miodu (albo cukru) w odrobinie ciepłej wody i dodaj do słoika. Zamieszaj i poczekaj jeszcze dobę.
Na początku możesz dać odrobinę więcej miodu dzięki jabłku, gruszce i rodzynkom. Potem dokarmiaj oszczędnie. Po prostu spróbuj! To od samego początku jest w pełni jadalne!
A co z temperaturą?
Najlepiej czuje się w zwykłej temperaturze pokojowej – około 20–24 stopnie.
Za ciepło (powyżej 27°C) → postaw w łazience albo w kartonowym pudle.
Za zimno → owiń ręcznikiem albo postaw obok kaloryfera.
Dlaczego warto?
Twoja surica to dzika fermentacja mieszana – pracują w niej i bakterie mlekowe, i drożdże. Dlatego nigdy nie jest czysto jedna albo druga.
• Na początku często dominuje fermentacja mlekowa → napój jest przyjemnie kwaśny i probiotyczny.
• Gdy dodasz cukier, jabłko, gruszkę, rodzynki i trzymasz w temperaturze pokojowej → drożdże przejmują pałeczkę i robi się fermentacja alkoholowa → więcej gazu i lekki procent
Fermentacja (mlekowa albo dzika) w przeciwieństwie do octu pięknie zachowuje witaminy, minerały i dobre bakterie. Dzięki temu dostajesz nie tylko pyszny, musujący napój, ale też naturalne wsparcie dla jelit, odporności i wiosennej energii.
Mniszek pomaga wątrobie, kurdybanek i stokrotki łagodzą stany zapalne, jabłko i gruszka dostarczają cukrów dla bakterii, a całość działa jak delikatna wiosenna kuracja. Słowianie wiedzieli, co robią.
Mała rada na koniec
Zacznij od małego słoika. Jak pierwsza partia wyjdzie super – rób większą. A jak coś pójdzie nie tak? Wylewasz i próbujesz znowu. Natura jest wyrozumiała.
Surica to zabawa, frajda i powrót do tego, co proste i prawdziwe. Nagle wszystkie te „chwasty” i owoce stają się Twoim osobistym skarbem.
Smacznego musowania i pięknej wiosny!






Komentarze